Ave! O tu jest trzecia i mam nadzieję, nie ostatnia część naszych opowiadań :3
A ja mam nadzieję, że ktoś to jednak czyta xD Jeśli się podoba to bardzo proszę o chociaż króciutki komentarz albo kliknięcie w reakcję :D
Niestety to Louis jest prawie tym mądrym w
związku i w raz z brakiem sprytu Harry'emu brakowało też cela. Bezsensownie
karczował łóżko aż w końcu się poddał i znowu rzucił łopatą... tym razem trafił
w bezcenną wazę, którą zrobił Lou. Była ciemnobrązowa, z odciskami palców i
dziwnym wzorem po bokach i uszach. Każdy by potwierdził, ze była bezcenna... po
prostu nie ma aż tak małej waluty. Ale jednak Louis jest bardzo sentymentalną
osobą, spojrzał na niego i zaczął się szarpać.
- Wybacz Lou - uklęknął i sięgnął po kawałek martwej wazy - ale muszę przyznać,
że jako dzieciak nieźle ci szło.
- Zrobiłem to wczoraj!
- Aha... kupimy nową! Od czego przecież mamy internet? Do tego ten garnek jakoś
nie zmniejszył wartości naszego domu - uśmiechną się głupio ale zobaczeniu
wzroku Lou nagle spoważnia... przestał się uśmiechać i opuścił głowę. - ...Może
ja wyrzucę te łopatę, co?
- Nie! Tylko to mi zostało, potworze!
- Straciłem kota a ty mi gadasz o jakimś durszlaku?!
- Co? No może i miał parę dziurek ale nie obrażaj go! A kot żyje, kiedy nie
patrzyłeś pognał do kuchni. W sumie to mu się nie dziwię, sam bym chciał teraz
sobie pójść ale jakiś pedał mnie związał i nie ma nawet cela by mnie porządnie
walnąć łopatą!
Harry wziął sobie do serca słowa Louisa. Miał całkowitą rację i
zielonooki czuł się teraz naprawdę źle. Popatrzył najpierw na łopatę, a potem
na swojego chłopaka, który dalej leżał związany i wściekły na ich wspólnym
łóżku, w którym kryło się tyle cudownych wspomnień...Nie, wróć, nie o to teraz
chodzi!
No więc Harry
uznał, że Lou miał całkowitą i rację, więc podszedł do niego, rozwiązał jego
ręce i delikatnie poprowadził go do łazienki. Kazał mu usiąść na sedesie i
kiedy niebieskooki zaczął się rozluźniać myśląc, że najgorsze już minęło Harry
stanął przed nim i ponownie przywiązał go, lecz tym razem wokół całego ciała i
toalety. Szatyn szarpał się i próbował uciec, jednak lina była mocna, więc
uspokoił się i zrezygnowany spuścił wzrok na swoje buty. Harry tymczasem
wyszedł do kuchni, skąd wrócił z koszem jabłek i łukiem. Wziął jeden owoc i
położył go na głowie Lou, po czym naciągnął strzałę i wycelował prosto w jego
głowę.
- Co...co ty
robisz?! - pisnął przerażony i zszokowany chłopak.
- Jak to co?
- zdziwił się Loczek. - Mówiłeś, że jestem jakimś pedałem, który nawet nie
potrafi wycelować w ciebie łopatą. Zrozumiałem, że miałeś rację, więc teraz
zamierzam poćwiczyć mojego cela, a kiedy skończę (a ty ciągle będziesz żywy)
możemy się pieprzyc - wyjaśnił po czym uśmiechnął się złośliwie.
Ponownie
uniósł łuk i strzelił.
Blog jest komedią i parodią dzisiejszego świata. Będą przekleństwa, kontrowersyjne elementy, żadnego przejmowania się kimkolwiek i czymkolwiek. Będziemy się tutaj naśmiewać dosłownie ze wszystkiego i wszystkich, więc od razu ostrzegamy. Jeśli nie chcesz lub nie jesteś na tyle zdystansowany by to czytać bardzo prosimy o opuszczenie bloga. Reszcie, życzymy miłego czytania! :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajne, tylko trochę macie tu powtórek, poza tym wszystko ok:P Pomysłowe:D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i liczę na rewanż:)
http://thebest2000.blog.pl/
Moim zdaniem herry powinien zajść w cionsze ;-; bendzie sikłel sikłela sikłela? Czekam ;____________;
OdpowiedzUsuń