środa, 9 lipca 2014

Nie rzucaj w kota, bo dzbankowi się dostanie III

 Ave! O tu jest trzecia i mam nadzieję, nie ostatnia część naszych opowiadań :3 
A ja mam nadzieję, że ktoś to jednak czyta xD Jeśli się podoba to bardzo proszę o chociaż króciutki komentarz albo kliknięcie w reakcję :D 



Niestety to Louis jest prawie tym mądrym w związku i w raz z brakiem sprytu Harry'emu brakowało też cela. Bezsensownie karczował łóżko aż w końcu się poddał i znowu rzucił łopatą... tym razem trafił w bezcenną wazę, którą zrobił Lou. Była ciemnobrązowa, z odciskami palców i dziwnym wzorem po bokach i uszach. Każdy by potwierdził, ze była bezcenna... po prostu nie ma aż tak małej waluty. Ale jednak Louis jest bardzo sentymentalną osobą, spojrzał na niego i zaczął się szarpać.
- Wybacz Lou - uklęknął i sięgnął po kawałek martwej wazy - ale muszę przyznać, że jako dzieciak nieźle ci szło.
- Zrobiłem to wczoraj!
- Aha... kupimy nową! Od czego przecież mamy internet? Do tego ten garnek jakoś nie zmniejszył wartości naszego domu - uśmiechną się głupio ale zobaczeniu wzroku Lou nagle spoważnia... przestał się uśmiechać i opuścił głowę. - ...Może ja wyrzucę te łopatę, co?
- Nie! Tylko to mi zostało, potworze!
- Straciłem kota a ty mi gadasz o jakimś durszlaku?!
- Co? No może i miał parę dziurek ale nie obrażaj go! A kot żyje, kiedy nie patrzyłeś pognał do kuchni. W sumie to mu się nie dziwię, sam bym chciał teraz sobie pójść ale jakiś pedał mnie związał i nie ma nawet cela by mnie porządnie walnąć łopatą!


 Harry wziął sobie do serca słowa Louisa. Miał całkowitą rację i zielonooki czuł się teraz naprawdę źle. Popatrzył najpierw na łopatę, a potem na swojego chłopaka, który dalej leżał związany i wściekły na ich wspólnym łóżku, w którym kryło się tyle cudownych wspomnień...Nie, wróć, nie o to teraz chodzi!
No więc Harry uznał, że Lou miał całkowitą i rację, więc podszedł do niego, rozwiązał jego ręce i delikatnie poprowadził go do łazienki. Kazał mu usiąść na sedesie i kiedy niebieskooki zaczął się rozluźniać myśląc, że najgorsze już minęło Harry stanął przed nim i ponownie przywiązał go, lecz tym razem wokół całego ciała i toalety. Szatyn szarpał się i próbował uciec, jednak lina była mocna, więc uspokoił się i zrezygnowany spuścił wzrok na swoje buty. Harry tymczasem wyszedł do kuchni, skąd wrócił z koszem jabłek i łukiem. Wziął jeden owoc i położył go na głowie Lou, po czym naciągnął strzałę i wycelował prosto w jego głowę.
- Co...co ty robisz?! - pisnął przerażony i zszokowany chłopak.
- Jak to co? - zdziwił się Loczek. - Mówiłeś, że jestem jakimś pedałem, który nawet nie potrafi wycelować w ciebie łopatą. Zrozumiałem, że miałeś rację, więc teraz zamierzam poćwiczyć mojego cela, a kiedy skończę (a ty ciągle będziesz żywy) możemy się pieprzyc - wyjaśnił po czym uśmiechnął się złośliwie.
Ponownie uniósł łuk i strzelił.
 

2 komentarze:

  1. Fajne, tylko trochę macie tu powtórek, poza tym wszystko ok:P Pomysłowe:D
    pozdrawiam i liczę na rewanż:)
    http://thebest2000.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem herry powinien zajść w cionsze ;-; bendzie sikłel sikłela sikłela? Czekam ;____________;

    OdpowiedzUsuń